Powrót do przeszłości
SpectrumPlus

Historia zatacza czasami dosyć zabawne koła i pomimo tego, że wszystko dookoła się zmienia, to jednak pewne rzeczy pozostają takie same. Chociaż trochę inne. Zresztą - wszystko po kolei, zaraz zrozumiecie o co mi chodzi :) Otóż w zamierzchłych czasach, tuż przed tym, jak PRL przemieniła się w PRL BIS, kolekcja moich sprzętów elektronicznych była wyjątkowo skromna i liczyła sobie zaledwie dwie maszyny - ZX Spectrum, który od samego początku miał jakieś problemy z działaniem, oraz nowiutkie wtedy Atari 65XE. które miało stać się dla mnie wtedy wszystkim tym, czym nie był wysłużony ZX Spectrum. No i kolokwialnie zwany "atarynką", poczciwy, szary komputerek rzeczywiście stawał na wysokości zadania i przynosił mi bardzo wiele satysfakcji - i to nie tylko dotyczącej samego grania, bowiem na Atari 65XE stawiałem swoje pierwsze kroki jako programista (tak jak z pewnością i wielu z was, przepisując tę niezapomnianą tęczę z instrukcji obsługi komputera, haha). Zawsze preferowałem Atari ponad Commodore 64, chociaż to pierwsze chyba było gorsze pod co najmniej jednym aspektem - magnetofon wczytujący gry i programy był straszliwie czuły na czynniki zewnętrzne. Wystarczyło tylko poruszyć mocniej stolikiem czy nawet podłogą, aby trzydziestominutowe wczytywanie programu szło sobie wesoło na marne. Kończyło się to często tym, że włączało się wgrywanie gry i szło z kumplami na dwór, pograć godzinę w piłkę nożną, zanim Atari upora się z wczytaniem czego trzeba. Dlaczego o tym piszę? Otóż w moim życiu miała miejsce kolejna klamra spinająca przeszłość z teraźniejszością - pośród moich konsol do grania centralne miejsce zajmuje już siedmioletni XBOX 360. Jego wiek najłatwiej rozpoznać po czytniku płyt DVD, który to czytnik krztusi się, chrząka i marudzi, a dotknięcie telewizyjnego stolika, kiedy płytka kręci się w czytniku, może skończyć się błędem podczas wczytywania a nawet kompletną destrukcją płyty z grą (konsola ryje wtedy przepiękne, idealne okrągłe rowy mariańskie). Dlatego trzeba wokół "klocka" chodzić na paluszkach... Ot, dokładnie ćwierć wieku dzieli te sprzęty, a problemy mają niemal identyczne ;)